Marka jest wszystkim, nie liczą się pracownicy, wartość fabryki, ale właśnie marka. Jeżeli ktoś posiada dobrze rozwiniętą markę, którą łatwo identyfikują potencjalni klienci to zawsze sprzeda swoje produkty. Takie czasy, zwane postmodernizmem, nadeszły wraz z początkiem lat 80. Drukarki etykiet pracują pełną parą, aby wypełnić zapotrzebowania, które narzuca im teraz rynek.
Na przestrzeni zaledwie kilku lat gospodarka zmieniła się nie do poznania. Wcześniej liczyła się ciężka praca pracowników zatrudnionych w wielkich fabrykach. Świat opierał się całkowicie na przemyśle, ale dzisiaj jest inaczej. Zapytaj byle kogo o to czy chce ciężko pracować w fabryce, a odpowie Ci, że chyba sobie z niego żartujesz. Tak właśnie wygląda współczesność, gdzie najważniejsza jest marka i dobre wrażenia jakie wywiera na klientach. Z tego powodu tak dużym zainteresowaniem cieszy się dziś branża reklamowa.
Zbudować świadomość marki w kliencie nie jest łatwo, o nie. Całe sztaby ludzi obeznanych w pr i budowaniu wizerunku spędzają długie godziny, aby wyciągnąć z produktu wszystkie pozytywne cechy i jak najlepiej przedstawić je w reklamie. To bardzo niewdzięczna praca, ale równocześnie wysoko płatna, dlatego duża ilość młodych ludzi chce ją wypełniać w przyszłości. Świat wydaje się nie mieć nic przeciwko temu i jeszcze bardziej napędza spiralę ważności marki. Wystarczy spojrzeć na ulice gdzie ludzie przechodzą się w podróbkach najmodniejszych ubrań.
Wydaje się Wam, że to przypadkowe? Nie, to również sprytna kampania reklamowa, może i droższa od drukowania etykiet i rozprowadzania ulotek, ale bardziej efektywna. Opiera się ona na przekonaniu, że ludzie nie kupują tego co im się podoba, tylko to co poprawi ich wizerunek w oczach innych i przybliży ich do wymarzonego obrazu samego siebie. Według tej teorii każdy przedmiot ma duszę, a jego podróbka daje właścicielowi jej namiastkę. Tylko namiastkę, ponieważ szybko się psuje i trzeba ją wymienić na nową, a rozczarowany jakością taniego zamiennika konsument, kupuje oryginał.
Takie jak ten powyższy oraz inne zagrania są dziś osią świata opierającego się na wartości produktów. Ta wartość nie jest rzeczywistą korzyścią płynącą z danego przedmiotu, ale tym co może on dać nabywcy. Poprawą humoru, poczuciem piękna, elegancji, luksus… Powtarzam jeszcze raz: kupując coś tak naprawdę nie zwracamy na wartość użytkową, ale właśnie na takie odnośniki do nas samych, do nabywców. Ta rewolucyjna niegdyś teoria stała się podłożem świata marek, w którym dziś żyjemy. Nie liczy się to co możesz zrobić z produktem, ale przekonania na temat samego siebie jakie Ci daje.
Z jednej strony to smutne, że ciężka praca zeszła dziś na dalszy tor, a wszystkie reklamy opierają się na lekkości i wygodzie. Czy nie macie czasami ochoty, żeby coś było ciężkie, reklama w tv przywitała Was słowami: to najbardziej niewygodny samochód na rynku? Na pewno byłoby to coś oryginalnego i niespotykanego, ale raczej nikt nie odważy się na tak ryzykowny krok. Czasy się zmieniają, a wraz z nimi reklamy i gospodarka. Kto wie co będzie za kilkanaście, a co dopiero za kilkadziesiąt lat?

